Spostrzeżenia, wnioski…

każdy zainteresowany sprawą chce usłyszeć zdanie innych, by rozwiać własną niepewność – bo może jednak zdecydować się na szczepienie?

Ale tak z drugiej strony na tę sprawę patrzeć – szczepionka też nie daje stuprocentowej pewności, że wzmocni organizm na tyle, iż stanie się on odpornym na tego niemiłego wirusa.

System immunologiczny każdego człowieka jest inny, bo i same organizmy ludzkie różnią się nieco – mając za sobą różne historie chorobowe, rodzaj wykonywanej pracy czy ogólny tryb życia. Szczepionka natomiast, mimo że produkowana przez różne, rozrzucone w świecie firmy, posiada niezmienny skład i wywołuje u poddanych iniekcji niemal identyczne skutki uboczne – skutki bardzo niekorzystne dla organizmu, czasem nawet doprowadzające osłabiony jej działaniem organizm do śmierci.

Kiedy podczas jednego ze swoich codziennych biegów po zdrowie usłyszałam ze strony stojących na skraju mojej drogi osób słowa „Astrazeneka”, natychmiast zatrzymałam się, po czym podeszłam do nich, by spytać o pozwolenie przyłączenia się do kręgu słuchaczy.

Opowiadającą była starsza pani, która chętnie pozwoliła na to.

Odziana w strój do „biegu po zdrowie” stała w towarzystwie kilku młodych ludzi i z przejęciem relacjonowała przejścia kilku ostatnich dni swojego życia. Przysłuchujący się jej, z wyglądu najprawdopodobniej Azjaci nie odrywali wzroku od jej ust, a starsza pani chcąc zaspokoić ciekawość nowej słuchaczki, uprzejmie postanowiła rozpocząć swoją relację od początku.

I opowiedziała o tym, że od swojej kasy chorych otrzymała propozycję szczepienia.

Propozycja ta była rodzajem propozycji nie do odrzucenia, bo uzasadniona bardzo mocnymi argumentami przemawiającymi na korzyść zabiegu, wobec czego starsza pani, i tak przestraszona nękającymi ją codziennie czarnymi prognozami mediów, przystała nań.

Przystała, a już w kilka minut po szczepieniu, jeszcze w drodze z kliniki do domu, wpadła w panikę.

W domu chcąc uspokoić nerwy, postanowiła skierować myśli na coś nie związanego z tematem i włączyła telewizor, po czym usiadła na salonowej kanapie. Pech chciał, że akurat na ekranie ukazała się twarz redaktorki z kanału o aktualnych wiadomościach – pani redaktor zaznajomiła starszą panią z aktualnymi statystykami dotyczącymi reakcji zaszczepionych na szczepionkę.

Ogólnie przyjmuje się, że media mają obowiązek informowania społeczeństwa o wszelkiego rodzaju zagrożeniach – w związku z tym faktem ponownie dopadły starszą panią argumenty przemawiające przeciwko szczepieniu.

Chwilę później starsza pani odczuła niezmierną suchość w gardle, po czym opuściły ją siły a już wkrótce dało o sobie znać przyspieszone bicie serca. Po chwili starsza pani sięgnęła po leżący na stojącym obok niskim stoliku termometr. Zaniepokoiła się dodatkowo, ponieważ wskazał on jedynie trzydzieści cztery stopnie w skali Celsjusza i postanowiła nie zwlekając zasięgnąć rady lekarza domowego. Ten zmierzył pacjentce ciśnienie, a ponieważ było bardzo wysokie, skierował ją na pogotowie. Na pogotowiu otrzymała roztwór elektrolitów bezpośrednio zaaplikowany do żyły. Po dwóch godzinach ciśnienie jej na tyle spadło, że mogła pójść do domu. Na pożegnanie polecono uzupełniać płyny, w przypadku bólu głowy brać aspirynę oraz dużo spacerować.

Wówczas moje myśli skierowały się w stronę znajomej mi osoby, która w ostatnią sobotę poddała się szczepieniu – ona również przedtem otrzymała manipulacyjny list swojej Kasy Chorych, określający ją jako „pacjenta z przeszłością” i zalecający niezwłoczne poddanie się szczepieniu. Osobie tej po zabiegu również polecono uzupełniać płyny, brać aspirynę a w razie bólu serca czy nóg – konsultację lekarską.

By rozproszyć złe myśli, podziękowawszy uprzednio za możliwość usłyszenia historii, pożegnałam się życząc zebranym „trwania w zdrowiu”, następnie wznowiłam swój bieg po zdrowie.

Po powrocie do domu telewizyjne media powiadomiły mnie o tym, że duża ilość dorosłych pacjentów po iniekcji szczepionki o nazwie „BioNTech” zapadła na zapalenie mięśnia sercowego.

Zajrzałam do google i znalazłam artykuł zachwalający BioNTech oraz polecający tę szczepionkę nawet dzieciom od dwunastego roku życia wzwyż jako zupełnie bezpieczną.

I komu wierzyć?

U.V.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s