Lubię te swoje „biegi po zdrowie”, bo za każdym razem wzbogacają mnie one o nowinki ze świata – takie rzetelne nowinki, żadne plotki. Także piersze tegoroczne majowe popołudnie (co prawda z lekką naleciałością kwietniowych pogodowych kaprysów) wykorzystałam dla zdrowia.

Na swojej ścieżce prowadzącej śladem dawnej kolejki wąskotorowej a aktualnie wijącej się pośród brzozowego zagajnika natknęłam się na stanowisko starszego, siwowłosego człowieka, który postanowił wspomnieć historię – na drewnianym stole (rozstawionym pośród niskiej jeszcze ale już soczyście zielonej trawy) rozłożył szereg zdjęć oraz broszur wspominających przedwojenne czasy; a znajdująca się obok wysoka, również drewniana tablica informowała o rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Czarno-białe, niektóre nawet pożółkłe ze starości fotografie przypominały o murach, kolczastych drutach, o bólu i rozpaczy okresu panowania niemieckich nacjonalistów.

„My jesteśmy jedynie kręgiem osób, które nie chcą zapomnieć tamtych okropności i chcących, by i inni o nich pamiętali. My nie jesteśmy żadną partią, ale wystawiamy swojego kandydata – poinformował mnie ten człowiek, kiedy zauważył, jak z zainteresowaniem przyglądam się stanowisku.

W następnym momencie skłonił się ponad stołem, by wskazać na znajdującą się tam, opartą o jedną z kanciastych nóg drewnianą tablicę. Z tablicy wyzierała sympatyczna twarz mojego rozmówcy. Zdobyłam się na odwagę i spytałam z uprzejmym uśmiechem i bez żadnego podtekstu:

„Pańskie nazwisko wydaje mi się znajome, czy jest pan Żydem?”

„Nic mi o tym nie wiadomo, urodziłem się jako ewangelik” zaprzeczył on spokojnie.

„To można urodzić się w jakiejś religii?” – z boku dobiegł nas śmiech.

Spojrzałam w tę stronę i ujrzałam stojącą w pobliżu tablicy wspomnień korpulentną panią w średnim wieku. Czarnowłosą, o szarych oczach… ta to z pewnością nie jest żydowskiego pokolenia, ale wtrąciła się, przypuszczalnie nie chcąc, by rozmowa przyjęła nieprzewidziany obrót, skonstatowałam w myślach.

„Byłem ochrzczony” poprawił się starszy pan spokojnie.

Czarnowłosa pani roześmiała się i na to zapewnienie.

„Też uważam, że z tą decyzją rodzice powinni odczekać do momentu, kiedy dziecko jest zdolne do podjęcia samodzielnej decyzji w takiej tak ważnej sprawie” – poparłam ją.

„Tak, poddawanie się woli obcego człowieka, jakim jest duchowny jeszcze do niczego dobrego nie doprowadziło” – czarnowłosej najwidoczniej spodobała się ta dyskusja, bo dodała jeszcze, że jej rodzice, co prawda w przypadku jej brata ulegli presji babci, ale ją samą uchronili przed pochopnym ustanowieniem kierunku życia dziecka. Teraz jako dorosła kobieta cieszy się statusem ateisty, a nieprzynależność do jakiegokolwiek stowarzyszenia kościelnego uważa za najlepsze, co może się rozsądnemu człowiekowi przytrafić.

Na myśl nasunęła mi się Mikołaja Reja „Krótka rozprawa między panem, wójtem a plebanem”. Cóż, czasy mamy inne, ale niektóre problemy przetrwały.

Tymczasem starszy pan wyciągnął spod stołu dużą, bo wymiaru A4 fotografię. Ta nie była czarno-biała, jak te na tablicy. Wręcz przeciwnie – we wszystkich prawdziwych barwach wyraźnie ukazywała ścianę jakiejś kamiennicy, kiedyś pewnie białą, na zdjęciu natomiast noszącą wyraźne czarne ślady pożogi. Także najbliższe otoczenie kamienicy było ponuro zdewastowane – „to stało się 5. marca” powiedział mój rozmówca.

Przyjżałam się fotografii dokładniej, potem pytającym wzrokiem obrzuciłam jej prezentera.

„To nowi nacjonaliści niemieccy, to oni podpalili tę kamienicę” powiedział smutno.

„W którym roku?” spytałam, myśląc, że to jeszcze jedna fotografia z zamierzchłych czasów.

„W tym roku.” odpowiedział starszy pan a czarnowłosa pani mu zawtórowała.

Nie może być – tu w Brunszwiku?

Zbulwersowana pożegnałam się, po czym pobiegłam dalej. Po drodze zajrzałam pod adres tej kamienicy. Oczom nie mogłam uwierzyć – nowi nacjonaliści w Brunszwiku!

U.V.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s