Moc

Talia, Grażyna Hajewski, countess, oil, canvas, 24x30x2cm, no 119519cz

Karty zostały rozdane

Cała talia jest w grze

Triumfem cztery damy,

Wszystko w purpury tle.

©Ursula Vortag, Germany 2019

zainteresowanie i szachy

worry, Grażyna Hajewski, countess, oil, canvas, 50x20x2cm, no 1107819cm

„Kobieta potrzebuje zainteresowania…” napisał ktoś na jakimś tam portalu społecznościowym, po czym dodał „… a kiedy je otrzyma, zezwoli swojemu mężczyźnie na partyjkę szachów z kumplem”.
Dobrze ujęte, odpowiedziałam, zastrzegając, że – jeśli pod słowem ZAINTERESOWANIE skrywa się pokaźna gama uczynków służących związkowi a SCHACHY, to hobby, parę chwil dla siebie, mające na celu oderwanie się od problemów dnia codziennego i „zebranie myśli” – coś, co polecałabym każdemu.
©Ursula Vortag, Germany 2019

Zegar

time, Grażyna Hajewski, countess, ink, pen, drawing, paper 25,4x17,7 cm, no 118919

Drewniana, wysoka i wąska szafa z ciemnego, najprawdopodobniej dębowego drewna i (jak wszystko tutaj) pokryta grubą warstwą brudnoszarego kurzu.
Oszklone drzwiczki w jej górnej części, oszklone drzwiczki w dolnej. Za tymi  w górnej kryje się tarcza staroświeckiego zegara, za tymi dolnymi zwisają łańcuchy z drobnych oczek. Mosiężne. Tak jak i nieskomplikowane zamknięcia drzwiczek – na haczyk. Górna część szafy skrywa okrągłą, najprawdopodobniej kiedyś pozłoconą, tarczę. Namalowane na niej cyfry tworzą dwa idealne kręgi – większych, oznaczających godziny i mniejszych, minutówek. Wszystkie czarne. Wszystkie łacińskie. No, może nieco upiększone kunsztownymi zawijasami… pewnie celem rozluźnienia atmosfery zamkniętej w sztywnych ramach pomiaru.
Ze środka tarczy, z jej centralnego punktu zegarmistrz wyprowadził wskazówki.
Dwie.
Jedna jest gruba i krótka – to najprawdopodobniej godzinowa a ta druga, długa i cienka to minutówka.
I one są czarne. Tak jak i cyfry.
Wyraźnie czarne. Mimo że lakier na nich zdążył już nieco przyblaknąć.
Stary jest ten zegar. Stał długie lata tu na strychu tej zapomnianej przez świat rudery, jakby czekając na swój czas.
Uruchomić go?
Ale jak, by nie uszkodzić przy tym tego antycznego mechanizmu.
Chociaż, tak prawdę mówiąc, to na zbyt precyzyjny ten rupieć nie wygląda – to ruska robota, solidna, widać od razu, że to takie gniotsja-nie-łamiotsja.
Już! Nie zastanawiać się zbyt długo i niepotrzebnie. Teraz i tak nie chodzi, a może będzie…
Tyka.
I to głośno.
Trach – gruba, godzinowa wskazówka odpadła.
Nie wytrzymała napięcia czasu.
Sprężyny pojękują jeszcze nad tą wielką stratą, głośno i z przejęciem – niczym płatne płaczki…
wreszcie uspokoiły się, przebolały.
Pozostała, długa minutowa wskazówka rusza.
Ale nie powoli, jak przystało wiekowej, dostojnej damie lecz gwałtownie – niczym w wybuchach niezrozumiałej histerii przeskakuje od jednej czarnej kreski oznaczającej minutę do drugiej.
Tak, tak, tak! – W nieustającym rytmie do przodu, po zakrzywionej linii, w kontynuacji nieskończoności czasu, której ktoś chciał nadać oblicze, wokół tarczy.
W jednym miejscu trze o nią wyraźnie, ale nie zatrzymuje się – pchana siłą zębatych kółek zgrzytającego mechanizmu. Ściera jedynie wieloletni kurz wraz z resztkami złotej farby.
Drobinki sypią się na podłogę pod zegarem.
Długą muszą przebyć drogę zanim do niej dotrą.

Jeśli w ogóle dotrą, bo może zdarzyć się, że przeszkodzi temu nieoczekiwany powiew zimnego powietrza.

©Ursula Vortag, Germany 2019

Słowa

 

scrabble, grażyna hajewski, countess, drawing, ink, pen, no 117619n

Słowa, słowa, słowa…

…zachwycające lub nie, zmieniające nastrój otoczenia na lepszy lub gorszy; słowa prawdy, nierzadko przygniatające swym ciężarem, druzgocące w krytyce, którą ze sobą wnoszą; te być może niezbyt chętnie słyszane przez innych…
ale są.
Są naszych uczuć wykładnią, naszej odwagi, narzędziem sprzeciwu lub aprobaty.
Tylko ta ich interpretacja jak również takie nieprzemyślane wykorzystanie głosu do swoich prywatnych celów, bo co tam inni, co tam przyszłość –

słońce i tak za kilka miliardów lat zgaśnie.

©Ursula Vortag, Germany 2019

don Zabawny

enchanted forest, Grazyna Hajewski c. ink black of paper 24x32cmx300g m n 100716a

Był ktoś taki jeden w życiu,
Kto Zabawny zwał się, don.
Niczym heros znanych tomów,
Jednak nieco inny – von.

Nie wiatraki, zwidy, mary,
Celem były jego woli,
Lecz syn czasu i szczyt techno,
Computery bez kontroli.

Twórcza wena, podmuch mrozu –
Zuckerberg, to pestka.
Zacz Steve Jobs, albo Wozniak –
To już arabeska!

W różu jutrzni, w woni nurtu,
Elektronów pęki snuje,
W szklanym splocie uwięzione,
W czerń woalu rozsypuje.

Na adrenaliny rauszu,
Uaktywnić świat gotowy,
Antytalencie totalne,
Jego rum, to pomysł nowy.

©Ursula Vortag

To Mars with him

the irresitible, Grazyna Hajewski countess, Germany 2017, watercolor, paper 29,7x21cm no 110917

 „As you eat your appetite grows”
it is also according to the old adage.
It is a puzzling fact that it has not lost its relevance – despite the fact that we have the twenty first century and everything that he brought us: a highly developed technique in almost every field – from home appliances to precise medical instruments. Despite the fact that we have an orbital station, sputniki, probes traversing distant corners of the cosmos and providing us with information about its secrets; despite the fact that we are planning a housing estate on Mars.
Who will we send there?
Maybe those who did something. Those who did not like civil law on earth.
Such „a colony of those who disagree with the law „- it sounds good even.
In addition, the example of Australia proves that this type of experiment has a very good chance of success.
High there, they will rule their own rights.
Mars laws.
And whoever will not follow them will fly out into space.
Literally – hi will be excluded from the company, pushed out of the oxygen-rich zone of life. In the caustic atmosphere of the red planet the man will not survive more than two seconds. Weak gravity will not keep it on the surface of the planet
Yes, because prisoners, like any other community, will immediately establish some rights. Raw, like themselves and how ruthless they are.
This will be necessary to maintain the status of the group commander and the status of its members, and the condition for survival, for the use of the opportunity that has occurred to them, and the one who will get this chance of profanity outlawed.
Will they be dealing with current technical achievements there?
What a question – of course, yes, because it will depend on them to survive there.
And this will to survive will make them master all complex new things in the blink of an eye.
And what they will miss, will „borrow” from others. And so the Martian underworld will develop. Great. I can see the whole Martian company through the eyes of the imagination.
I’d like to be a witness to this.

©Ursula Vortag, Germany 2018

Na Marsa z nim!

the irresitible, Grazyna Hajewski countess, Germany 2017, watercolor, paper 29,7x21cm no 110917

„w miarę jedzenia apetyt rośnie”
to też według starego porzekadła.
Zastanawiającym jest fakt, że nie straciło ono na aktualności – mimo że mamy dwudziesty pierwszy wiek i wszystko to, co on nam przyniósł: wysoko rozwiniętą technikę w każdym niemal zakresie – od urządzeń domowego użytku poczynając a na precyzyjnych instrumentach medycznych kończąc. Mimo, że mamy stację orbitalną, sputniki, sondy przemierzające dalekie zakątki kosmosu i dostarczające nam wiadomości o jego tajemnicach; mimo że planujemy osiedle na Marsie.
Kogo my tam wyślemy?
Może tych, co coś przeskrobali. Tych, którym prawo cywilne na ziemi nie odpowiadało.
Taka kolonia tych, co z prawem na bakier” – to nawet dobrze brzmi.

Poza tym przykład Australii dowodzi, że tego typu eksperyment ma bardzo duże szanse na powodzenie.
Tam, wysoko, będą rządzili się własnymi prawami.
Prawami Marsa.

A kto ich nie będzie przestrzegał, wyleci w Kosmos.
Dosłownie – zostanie wykluczony z towarzystwa, wypchnięty poza bogatą w tlen strefę życia a w żrącej atmosferze czerwonej planety nie przeżyje dłużej niż dwie sekundy. Słabe przyciąganie natomiast nie utrzyma go na jej powierzchni.
Tak, bo więźniowie, jak każda inna wspólnota, natychmiast ustanowią jakieś prawa.
Surowe, jak oni sami i jak oni sami bezwzględne.
Będzie to niezbędne dla utrzymania statusu dowodzącego grupą oraz statusu jej członków, no i warunkiem przeżycia, wykorzystania szansy, która im się nadarzyła, a ten, kto tę szansę zbezcześci stanie się banitą.
Czy będą tam mieli do czynienia z aktualnymi osiągnięciami techniki?
Co za pytanie – oczywiście, że tak, bo od niej będzie zależało ich przeżycie tam.
I właśnie ta chęć przeżycia spowoduje, że opanują wszelkie skomplikowane nowości w okamgnieniu.
A co będzie im brakowało, „pożyczą” sobie od innych. I tak rozwinie się marsjański półświatek. Wspaniale. Już widzę oczyma wyobraźni to całe marsjańskie towarzystwo.
Chciałabym być świadkiem tego.

©Ursula Vortag, Germany 2018

Ukraść Księżyc

nocturne, Grażyna Hajewski, Germany 2004, oil, canvas, 40x30x2 cm, no 116018c

Chciał ukraść księżyc.
No tak, ale to Słońce…
zdaje się być przeszkodą nie do pokonania…
ten szary głaz należy przecież do jego Systemu, a Słońce, niczym dobry szef, broni swoich podwładnych.
Tak, ale czy Ziemia nie ma do niego większych praw? Podobno był niegdyś jej częścią – według starej legendy, kiedyś, w zamierzchłej przeszłości kosmosu w Ziemię uderzyła planetoida Thea, a w wyniku tej katastrofy ukruszył się spory Głaz, po czym wystrzelił w przestrzeń niczym odłamek granatu. Ziemia nie chciała tracić swojego i omotała Głaz sidłami swojej grawitacji.
Teraz zdają się być nierozłączni… ich wpływ na siebie jest olbrzymi, przypomina nieco wzajemne uzależnienie się małżonków od siebie. Najistotniejszym są zmiany pogody na planecie, ruchy mórz i oceanów, ba nawet nastroje Ziemian.
Na Ziemi.
Jaki jest wpływ Ziemi na Księżyc? – tego jeszcze nie wiemy.
Dowiemy się pewnie dopiero wówczas, kiedy na Księżycu wybudujemy stację Meteo.
Może wobec tego będzie mógł liczyć na jej wsparcie w tym przedsięwzięciu. Jakby nie było chce naprawić błąd Universum.
Gdzie ukryje zdobycz w razie powodzenia?
No – w wodach Pacyfiku.
Dlaczego właśnie tam?
No, bo to właśnie on zawdzięcza swoje istnienie tej katastrofie.
Wówczas wyrwa po Księżycu szybko napełniła się wodą. Dzisiaj nazywamy ją Pacyfikiem.
Podniosą się wody Planety, jeśli to zrobi?
Chyba nie tak bardzo, a poza tym są na Ziemi regiony, które koniecznie potrzebują nawodnienia – choćby taka Sahara czy Indie…

Blackboard of Magic

Things, Grazyna Hajewski, oil, canvas 120x 80 cm, no 116814.18
Blackboard of Magic,
The interior of the crystal,
The Abyss of Black,
The blue vapor.

A new banner
in pixels contens
Extract the Essences
of our Lives:

Parting Bitterness,
Joy of existence,
Insulting content,
A burst of memories.

© Ursula Vortag, Germany 2018

Dekalog

Things, Grazyna Hajewski, oil, canvas 120x 80 cm, no 116814.18

Szedł z nimi dni wiele
W gorączce, znoju i rozpaczy.
Gnany tęsknotą i pragnieniem
Ku temu, co we mgle majaczy.

Gdy żądny wiedzy parł do przodu
Swój wielki, czarnooki lud,
Gnany nadzieją i ułudą,
Przychylić nieba chciałby mu.

Chronić od głodu i zarazy,
W czystości serc, w czerwieni wód,
Prosić o mannę z nieba…
Lecz niesmak waści okrył lud.

Żądny porady, czasu brak,
Zbyt mało wiary, potrzeby plot,
Na górze Synaj spędza czas,
W kamieniu ryje wiedzy mot.

To ten Jedyny, to jego twór,
To on jedynie wiódł mą dłoń,
To jego słowo, jego głos,
Kto mu przeciwny, wara stąd.

To jego słowo i jego głos,
On wiódł mą dłoń we śnie kamiennym,
W białości myśli i w lśnieniu gwiazd
W radości serca bezdennej.

Kaprys

nocturne, Grażyna Hajewski, Germany 2004, oil, canvas, 40x30x2 cm, no 116018c

Chciał ukraść księżyc.
No tak, ale to Słońce…
zdaje się być przeszkodą nie do pokonania…
ten szary głaz należy przecież do jego Systemu, a Słońce, niczym dobry szef, broni swoich podwładnych.
Tak, ale czy Ziemia nie ma do niego większych praw? Podobno był niegdyś jej częścią – według starej legendy, kiedyś, w zamierzchłej przeszłości kosmosu w Ziemię uderzyła planetoida Thea, a w wyniku tej katastrofy ukruszył się spory Głaz, po czym wystrzelił w przestrzeń niczym odłamek granatu. Ziemia nie chciała tracić swojego i omotała Głaz sidłami swojej grawitacji.
Teraz zdają się być nierozłączni… ich wpływ na siebie jest olbrzymi, przypomina nieco wzajemne uzależnienie się małżonków od siebie. Najistotniejszym są zmiany pogody na planecie, ruchy mórz i oceanów, ba nawet nastroje Ziemian.
Na Ziemi.
Jaki jest wpływ Ziemi na Księżyc? – tego jeszcze nie wiemy.
Dowiemy się pewnie dopiero wówczas, kiedy na Księżycu wybudujemy stację Meteo.
Może wobec tego będzie mógł liczyć na jej wsparcie w tym przedsięwzięciu. Jakby nie było chce naprawić błąd Universum.
Gdzie ukryje zdobycz w razie powodzenia?
No – w wodach Pacyfiku.
Dlaczego właśnie tam?
No, bo to właśnie on zawdzięcza swoje istnienie tej katastrofie.
Wówczas wyrwa po Księżycu szybko napełniła się wodą. Dzisiaj nazywamy ją Pacyfikiem.
Podniosą się wody Planety, jeśli to zrobi?
Chyba nie tak bardzo, a poza tym są na Ziemi regiony, które koniecznie potrzebują nawodnienia – choćby taka Sahara czy Indie…