Metoda na wnuczka

Metoda „na wnuczka”

Różne działań są sposoby:
te łatwiejsze, inne mniej
I jest jeden – taki, siaki
W jego myśl – „chcesz, to bierz!”.

Metodą „na wnuczka” lud go zwie.
Tam jego żniwo i ordery,
Tam jego źródło, tam jego treść  –
Atoli zmian nowej ery.

Ach ten dwudziesty pierwszy –
Jest, niczym oczko w grze,
Lecz ktoś pomieszał karty i –
As jest znowu Trumfem.

W dobie obecnej każda dama,
To spec od elektroniki –
Ma swój prywatny, w Chmurze zaklęty,
Bursztynowy Sezam mistyki.

Mały Kosmos wspomnień,
Uniwersum na pięćdziesięciu calach.
Strzeże go słowa moc tajemna,
Niesiona na eteru falach.

Ukryty w pajęczynie kryształowych splotów,
Jedynie jej dostępny.

Lecz dla „chcącego, nic trudnego” –
Huzia na „gordyjskie węzły”.

© Ursula Vortag, Germany 2018

Kurz

Niedzielne wczesne przedpołudnie, słonko jeszcze za koronami rosnących przed domem, bladoróżowo kwitnących magnolii. Jakiś ptak trelami zaprasza partnerkę do romansu.  Na taras wpada podmuch przyjemnego, wiosennego wiaterku. Otwieram laptopa, by dowiedzieć się, czy moje obrazy, znalazły już nabywcę. Cisza i spokój przedmieścia… „Bum, bum, bum, tata-rata, bum, bum!” – rytmiczne słowa rapera rozdarły ją w pewnym momencie dosłownie na dwoje. Jakiegoś tam rapera, jednego z tych, co chcieliby bardzo, by zwano ich muzykami, jednego z tych licznych, aktualnie będących na fali.
Najprawdopodobniej na tej, co napłynęła do nas z południowego wschodu. Z Arabien – powiedziano by wcześniej. Zalali Europę, bo nieszczęście u nich.
Poplecznicy Talibanu i inni Afrykańczycy, którym obecne rozdanie kart nie przypada do gustu, skorzystali z okazji i zabrali się z nimi.  Na auto-stop.
No i zafundowali nam rozgrywki wyprawy krzyżowej.
Takie na miarę dwudziestego pierwszego wieku.
Ale czego szukają w Europie Afrykańczycy?
Z pewnością nie kierują nimi względy religijne, bo Afrykańczycy, to tak jak i Europejczycy – w większości Chrześcijanie. No więc czego tu szukają? Przygody? Rozróby? Nowego terenu do podboju? Całą Amerykę mają dla siebie.
Ale chyba ciasno im tam, więc doszli do wniosku, że pora gdzie indziej szukać szczęścia.
Pewnie tak.
Bo z tymi wyznawcami Islamu sprawa jest jasna – dla „jedynej, prawdziwej” wiary poświęcą nawet swoje życie.
„Bum-tarara, bum, bum, bum…” biały Volkswagen, z którego radia, przez otwarte okna auta, wydobywają się te dźwięki, bierze elegancki zakręt na parkingu przed domami, po czym ustawia się na prostym pasie jezdni alejki leżącej między trawnikiem a piaskownicą dla dzieci.
Siedzący za kierownicą Arab, żywiąc głęboką nadzieję na to, że wyprowadzi go ona z nudnego, peryferyjnego osiedla do bardziej rozrywkowego centrum miasta, dodaje gazu.
Marynarz szerokich, aglomeracyjnych wód.
Silnik wyje i na chwilę zagłusza ochrypły głos rapera.
Z natarczywym zdecydowaniem młodego mężczyzny wyruszającego na podryw – startuje. Koła samochodu (niczym łapy kundla, oznajmiającego otoczeniu „właśnie zrobiłem kupkę”) przez moment grzebały w asfaltowej nawierzchni jezdni, odrzucając na boki prawie niewidoczny pył.
Pył jest wszędzie. Bo takie są prawa natury, bo wszystko się rozpada, łuszczy, ściera. Obraca w kurz.
Kurz. Jedynie to pozostawił po sobie.
I zniknął w oddali.

Symbol czarodziejskiej różdżki nagle nabrał nowego znaczenia…

Memory

Pamięć,
Trochę przygięta,
Nieco przechylona w lewo,
Przysposobiona do nowej rzeczywistości…
Na poduszkach niedorzeczności wsparta,
Niezdolna w swojej ułomności…

Jeszcze krępuje się,
Wzbrania ukazać w całej swej doskonałości.

Porywającą nie jest –
Wątpienia cienia brak.
Lecz ten kryształowych wdzięków powab…

 

copyright by Ursula Vortag, Germany 2018