chata

Chata rozpada się. 

Proces następuje powoli, ale z brzemienną w skutki konsekwencją.

Rysy w ścianach i w podłodze powiększają się, pojawiają się też nowe –

w zupełnie nieoczekiwanych miejscach.

Dom zaczyna przenikać dziwna woń – 

woń strachu tych z dołu zmieszana się z zapachem czosnku, duszonej papryki, brudnych słów i wystawianych przed próg mieszkania butów.

Tych z góry.

Rzecz jasna, bo ci z dołu mają szafki na obuwie z dworu i wyrażają się oględnie.

Pojawia się jakiś service –

wymywa to, co wypełzło ze szczelin,

otwiera okna, by dać uciec wilgoci.

Przy okazji ulatuje też ta „dziwna woń”.

Lecz brudne słowo, na wiatr rzucone – wraca wołem…

Pozostaje jedynie odczekać.

Ursula Vortag, Germany 2018  

 

 

 

Chwila

Niczym żar nad Negew piachem,
co rozpala zmysły –
twórca mostu nad otchłanią,
uczuć poryw wzniosły.

O, iskry błysku tajemny! –
mgnieniu zielonego oka.
O, kosmosie niepojęty! –
lecz to magia, nie opoka…

Planet szlaki niezmierzone,
gwiazd mgławice, słońc poświaty,
chęć poznania niespełniona…
nie te czasy, nie te czasy.

Gdy misterium wchłonie pamięć –
głębia mrocznej nocy,
w braku słów, w braku uczuć,
ulegnie przemocy.

Złotej kuli treść
nie zniknie w tumanie –
na Jumanji! – nieś nam wieść!
Graj Cyganie, graj Cyganie!