Blackboard of Magic

Things, Grazyna Hajewski, oil, canvas 120x 80 cm, no 116814.18
Blackboard of Magic,
The interior of the crystal,
The Abyss of Black,
The blue vapor.

A new banner
in pixels contens
Extract the Essences
of our Lives:

Parting Bitterness,
Joy of existence,
Insulting content,
A burst of memories.

© Ursula Vortag, Germany 2018

Kurz

Niedzielne wczesne przedpołudnie, słonko jeszcze za koronami rosnących przed domem, bladoróżowo kwitnących magnolii. Jakiś ptak trelami zaprasza partnerkę do romansu.  Na taras wpada podmuch przyjemnego, wiosennego wiaterku. Otwieram laptopa, by dowiedzieć się, czy moje obrazy, znalazły już nabywcę. Cisza i spokój przedmieścia… „Bum, bum, bum, tata-rata, bum, bum!” – rytmiczne słowa rapera rozdarły ją w pewnym momencie dosłownie na dwoje. Jakiegoś tam rapera, jednego z tych, co chcieliby bardzo, by zwano ich muzykami, jednego z tych licznych, aktualnie będących na fali.
Najprawdopodobniej na tej, co napłynęła do nas z południowego wschodu. Z Arabien – powiedziano by wcześniej. Zalali Europę, bo nieszczęście u nich.
Poplecznicy Talibanu i inni Afrykańczycy, którym obecne rozdanie kart nie przypada do gustu, skorzystali z okazji i zabrali się z nimi.  Na auto-stop.
No i zafundowali nam rozgrywki wyprawy krzyżowej.
Takie na miarę dwudziestego pierwszego wieku.
Ale czego szukają w Europie Afrykańczycy?
Z pewnością nie kierują nimi względy religijne, bo Afrykańczycy, to tak jak i Europejczycy – w większości Chrześcijanie. No więc czego tu szukają? Przygody? Rozróby? Nowego terenu do podboju? Całą Amerykę mają dla siebie.
Ale chyba ciasno im tam, więc doszli do wniosku, że pora gdzie indziej szukać szczęścia.
Pewnie tak.
Bo z tymi wyznawcami Islamu sprawa jest jasna – dla „jedynej, prawdziwej” wiary poświęcą nawet swoje życie.
„Bum-tarara, bum, bum, bum…” biały Volkswagen, z którego radia, przez otwarte okna auta, wydobywają się te dźwięki, bierze elegancki zakręt na parkingu przed domami, po czym ustawia się na prostym pasie jezdni alejki leżącej między trawnikiem a piaskownicą dla dzieci.
Siedzący za kierownicą Arab, żywiąc głęboką nadzieję na to, że wyprowadzi go ona z nudnego, peryferyjnego osiedla do bardziej rozrywkowego centrum miasta, dodaje gazu.
Marynarz szerokich, aglomeracyjnych wód.
Silnik wyje i na chwilę zagłusza ochrypły głos rapera.
Z natarczywym zdecydowaniem młodego mężczyzny wyruszającego na podryw – startuje. Koła samochodu (niczym łapy kundla, oznajmiającego otoczeniu „właśnie zrobiłem kupkę”) przez moment grzebały w asfaltowej nawierzchni jezdni, odrzucając na boki prawie niewidoczny pył.
Pył jest wszędzie. Bo takie są prawa natury, bo wszystko się rozpada, łuszczy, ściera. Obraca w kurz.
Kurz. Jedynie to pozostawił po sobie.
I zniknął w oddali.

Symbol czarodziejskiej różdżki nagle nabrał nowego znaczenia…

While

Like the embers of the Negev sand,
What Kindles the Senses –
Creator of the bridge over the Abyss,
Gust feelings Sublime.

O, the arcane glow of sparks! –
Blinking Green eye.
O, the Cosmos ineffable! –
But it’s only magic, not the  certainty…

Planets unmeasured Trails,
Stars nebulae, Suns glows,
The desire to know too much…
Not those times, not those times.

When the mystery absorbed memory –
The depth of the dark night,
In the absence of words, in the absence of feelings,
Violence.

Golden Sphere Observation Reports

Do not fade in the mist.
On Jumanji! – Bring the news!
Play Gypsy, play Gypsy!

Ursula Vortag, Germany 2018